-Dobra....dobra...nie spinaj się tak bo ci gumka od gaci puści...a tak w ogóle to.....gratuluję wam
-Ale komu gratulujesz?-spytała zmieszana Domi
-No...Lucy i Sebie oczywiście
Seba i Lucy w tym momencie spalili po buraku, a ja odwróciłam wzrok, żeby tylko się nie wydało. Jakby tu odwrócić ich uwagę....już wiem!
-No to w końcu się rozdzielamy czy stoimy jak te kołki
-Katie ma rację lepiej żebyśmy już ruszali-zgodziła się ze mną Lucy
Wszyscy kiwnęli głową na zgodę i każda para ruszyła w swoją stronę. Ja z Alanem szyliśmy w głąb pizzeri.
-Powinienem cię zacząć przezywać Swatka
-Ale...skąd ty....
-Można było się domyśleć, bo ta dwójka sama z siebie by tego nie zrobiła
-,,Domyślił się? Nie na pewno, znam go jak własną kieszeń, a może tak? Nie wiem"-przez to całe zamyślenie nawet nie zauważyłam że zwolniłam. Chciałam do niego podbiec ale ktoś mnie złapał od tyłu (bez skojarzeń) i zatkał usta ręką, by się bronić z całej siły nadepnęłam na stopę temu gościowi oraz wbiłam mu łokieć w brzuch. Puścił mnie, chciałam zacząć biec ale ten nieznajomy ktoś złapał mnie za rękę, odwracając mnie przy tym. W tym momencie zrobiłam minę ,,zatkało kakao" to był....Foxy!! Wziął mnie przez ramię, zaczęłam krzyczeć żeby mnie odstawił. Szedł w stronę Freddy'ego, a obok niego leżał nieprzytomny Alan....teraz zaczęłam ryczeć, wrzeszczeć i szarpać się. Gdy doszliśmy do NIEGO, nakazał Lisiastemu żeby poszedł pod scenę, trochę się już uspokoiłam.
*Per. Lucy*
Po rozdzieleniu się szłyśmy długim korytarzem, czułam się obserwowana. Już miałyśmy skręcać gdy naglę rzuciła się na mnie Chicka, siłowałam się z nią. Za nią zobaczyłam dwóch ktosiów jeden z turkusową czupryną a drugi z fioletową, ściągnęli ją ze mnie po chwili mnie wryło w ziemię to był.....Bonnie i Toy Bonnie. Spojrzałam w bok Domi przytulała się do Mangle. Z tyłu stały Toy Chicka i Chicka, wyglądały jakby miały się na mnie rzucić w trybie natychmiastowym NOW. Po chwili podszedł do mnie Toy Bonnie i spytał-Wszystko w porządku?-byłam w niebie i z tego przejęcia i zachwytu...odpłynęłam.
*Per. Sebastiana*
Rozdzieliliśmy się, Boże czemu!? Dlaczego ja!? Muszę iść z tym Złośliwcem!! Szliśmy jednym z nielicznych korytarzy w milczeniu. Za nami słyszałem ciche kroki, zaniepokoiło mnie to. Po chwili zderzyliśmy się głowami, tak szczerze to nie wiem jak. Leżałem pół przytomny, a Dake obok mnie ale nie przytomny, usłyszałem dwa głosy.
-Miałeś być delikatny-powiedział jeden z nich naburmuszony
-Ale stwierdź fakt, teraz przynajmniej nie będą się szarpać!-powiedział drugi
-Z kim ja żyję!
Rozmawiali jeszcze chwilę ale nic z tego nie zrozumiałem ciemność mnie pochłonęła.
*Katie*
Gdy byliśmy już w pomieszczeniu ze sceną, Foxy posadził mnie na scenie. Odwróciłam wzrok w bok by nie musieć na nikogo patrzeć. Jak on mógł mi coś takiego zrobić!? Po chwili ktoś złapał mnie za podbródek, przestraszyłam się to był ON. Patrzyłam się na niego przerażona, a on tylko się chytrze uśmiechnął. Jakby mój strach mu się podobał.
-Tak....już wiem w jaki kostium cię wepchniemy....
Do oczu napłynęły mi łzy ON chce mnie wepchnąć do kostiumu!? Odsunęłam się pod samą ścianę, podciągnęłam nogi do siebie i zaczęłam płakać.
*Lucy*
Obudziłam się w pomieszczeniu ze sceną, jak na zawołanie przywitała mnie mocnym przytulasem Domi. Popatrzyłam na nią z uśmiechem, a ona miała smutną minę co się stało jak byłam nie przytomna. Pokazała palcem na scenę, Katie płakała a Freddy się z niej bezczelnie śmiał. Od razu wstałam nikt nie będzie tak traktował nikogo z moich przyjaciół. Podeszłam do niego.
-Czego? Nie widzisz że zajęty jestem?
Strzeliłam mu z liścia, zrobił zdziwioną minę.
-Nikt nie ma prawa tak traktować moich przyjaciół!!-wydarłam się, kontem oka zauważyłam że Domi pociesza Katie-Masz się więcej do niej nie zbliżać jasne!?
-Bo co mi zrobisz?-powiedział rozbawiony
Złapałam go za rękę i rzuciłam nim o ścianę, podeszłam do niego-Żeby mi się to więcej nie powtórzyło kpw?