sobota, 28 listopada 2015

Rozdział 4

 *Lucy*
W odpowiedzi dostałam tylko jego śmiech, zmierzyłam go wściekłym wzrokiem, odeszłam od niego i zaczęłam pocieszać razem z Domi, Katie.
-No już cii...wszystko będzie dobrze-powiedziałam i słabo się uśmiechnęłam
-Nic nie będzie dobrze! Powiedział że wepchną mnie do kostiumu!-powiedziała przez łzy
Jak mnie nikt nie powstrzyma to go rozpiżdżę na atomy! Rzuciłam Freddy'emu gniewne spojrzenie, po czym rozejrzałam się po wszystkich. Mój wzrok zatrzymał się na Goldym i Spring Trapem. Nieśli coś a raczej kogoś! To byli Sebuś i Dake! Po chwili znalazłam się przy Sebie i sprawdziłam czy nic mu nie jest.
*Katie*
Po chwili się uspokoiłam, odetchnęłam i wstałam. Szłam w kierunku wyjścia, byłam całkiem wyluzowana. Alan nazywa to ,,stanem zawieszenia". Szłam przed siebie, gdy miałam uż wychodzić Spring Trap stanął przede mną.
-A ty gdzie się wybierasz? -spojrzałam na niego pustym wzrokiem
-Nie twój zasrany interes-warknęłam
-A właśnie że mój-schylił się.
Rozejrzałam się, każdy był czymś zajęty. Spojrzałam znów na niego, wyciągnęłam nóż tak by nie zauważył. Zamachnęłam się, ktoś złapał mnie za rękę w której trzymałam nóż. Po tym złapał mnie za drugą, zaczęłam się szarpać.
-Puść mnie!!! Puść!!-krzyczałam
-Katie ogar!!-krzyknął Alan
Przestałam się szarpać, oddychałam ciężko. Nie cierpię gdy ktoś mnie denerwuje w trakcie ,,stanie zawieszenia", nie cierpię!! Po tym jest mi trudno się ogarnąć. Oddychałam już dość spokojnie, Alan mnie puścił.
Schowałam nóż, podeszłam do Alana.
-Mogę się przebiec?-szepnęłam do ucha brata
-Jasne, tylko zaraz wracaj
-Dzięki
Od razu ruszyłam, za sobą usłyszałam krzyki Fredzia-Foxy! Łap ją! Nie może nam uciec!!!Odwróciłam się i zobaczyłam że Lisiasty biegnie za mną. Czyli berek? Mi pasuje, przyspieszyłam. Foxy był tuż za mną, zgubiłam go po chwili. Schowałam się w pokoju Marionetki, odetchnęłam z ulgą. Pudełko Pupett'a się otworzyło, a sam on wstał i wyciągnął jakieś sznurki. Nitki zaczęły oplatać mi ręce i nogi, po chwili nie mogłam się ruszyć. Sznurki oplotły mi szyję, zaczęłam się dusić. Miałam mroczki przed oczami, upadłam na podłogę. Lecz Marionetka podniosła mnie swoimi sznurkami. Zaczęłam kaszleć, spojrzałam na Pupetta pustym wzrokiem.  Puścił mnie,  padłam bezwładnie na podłogę. Pupett podszedł do mnie i wziął mnie na ręce,  zaczął iść w kierunku składnika z częściami.  Przestraszyłam się,  próbowałam się wyrwać.  Ale skubaniec był silniejszy, wyjęłam nóż i wbiłam mu go w ramię. Póścił mnie a ja zaczęłam wiać,  jeszcze tylko kawałek.... Wbiegłam do pomieszczenia, od razu przytulił się do Alana który rozmawiał z Freddym. Po chwili poczułam jak coś owija mi się wokół kostek. Spojrzałam w dół...... sznurki....
-No bez jaj! - powiedziałam zrezygnowana

piątek, 11 września 2015

Rozdział 3. Te podstawy samoobrony.

 -Dobra....dobra...nie spinaj się tak bo ci gumka od gaci puści...a tak w ogóle to.....gratuluję wam
-Ale komu gratulujesz?-spytała zmieszana Domi
-No...Lucy i Sebie oczywiście
Seba i Lucy w tym momencie spalili po buraku, a ja odwróciłam wzrok, żeby tylko się nie wydało. Jakby tu odwrócić ich uwagę....już wiem!
-No to w końcu się rozdzielamy czy stoimy jak te kołki
-Katie ma rację lepiej żebyśmy już ruszali-zgodziła się ze mną Lucy
Wszyscy kiwnęli głową na zgodę i każda para ruszyła w swoją stronę. Ja z Alanem szyliśmy w głąb pizzeri.
-Powinienem cię zacząć przezywać Swatka
-Ale...skąd ty....
-Można było się domyśleć, bo ta dwójka sama z siebie by tego nie zrobiła
-,,Domyślił się? Nie na pewno, znam go jak własną kieszeń, a może tak? Nie wiem"-przez to całe zamyślenie nawet nie zauważyłam że zwolniłam. Chciałam do niego podbiec ale ktoś mnie złapał od tyłu (bez skojarzeń) i zatkał usta ręką, by się bronić z całej siły nadepnęłam na stopę temu gościowi oraz wbiłam mu łokieć w brzuch. Puścił mnie, chciałam zacząć biec ale ten nieznajomy ktoś złapał mnie za rękę, odwracając mnie przy tym. W tym momencie zrobiłam minę ,,zatkało kakao" to był....Foxy!! Wziął mnie przez ramię, zaczęłam krzyczeć żeby mnie odstawił. Szedł w stronę Freddy'ego, a obok niego leżał nieprzytomny Alan....teraz zaczęłam ryczeć, wrzeszczeć i szarpać się. Gdy doszliśmy do NIEGO, nakazał Lisiastemu żeby poszedł pod scenę, trochę się już uspokoiłam.
*Per. Lucy*
Po rozdzieleniu się szłyśmy długim korytarzem, czułam się obserwowana. Już miałyśmy skręcać gdy naglę rzuciła się na mnie Chicka, siłowałam się z nią. Za nią zobaczyłam dwóch ktosiów jeden z turkusową czupryną a drugi z fioletową, ściągnęli ją ze mnie po chwili mnie wryło w ziemię to był.....Bonnie i Toy Bonnie. Spojrzałam w bok Domi przytulała się do Mangle. Z tyłu stały Toy Chicka i Chicka, wyglądały jakby miały się na mnie rzucić w trybie natychmiastowym NOW. Po chwili podszedł do mnie Toy Bonnie i spytał-Wszystko w porządku?-byłam w niebie i z tego przejęcia i zachwytu...odpłynęłam.
*Per. Sebastiana*
Rozdzieliliśmy się, Boże czemu!? Dlaczego ja!? Muszę iść z tym Złośliwcem!! Szliśmy jednym z nielicznych korytarzy w milczeniu. Za nami słyszałem ciche kroki, zaniepokoiło mnie to. Po chwili zderzyliśmy się głowami, tak szczerze to nie wiem jak. Leżałem pół przytomny, a Dake obok mnie ale nie przytomny, usłyszałem dwa głosy.
-Miałeś być delikatny-powiedział jeden z nich naburmuszony
-Ale stwierdź fakt, teraz przynajmniej nie będą się szarpać!-powiedział drugi
-Z kim ja żyję!
Rozmawiali jeszcze chwilę ale nic z tego nie zrozumiałem ciemność mnie pochłonęła.
*Katie*
Gdy byliśmy już w pomieszczeniu ze sceną, Foxy posadził mnie na scenie. Odwróciłam wzrok w bok by nie musieć na nikogo patrzeć. Jak on mógł mi coś takiego zrobić!? Po chwili ktoś złapał mnie za podbródek, przestraszyłam się to był ON. Patrzyłam się na niego przerażona, a on tylko się chytrze uśmiechnął. Jakby mój strach mu się podobał.
-Tak....już wiem w jaki kostium cię wepchniemy....
Do oczu napłynęły mi łzy ON chce mnie wepchnąć do kostiumu!? Odsunęłam się pod samą ścianę, podciągnęłam nogi do siebie i zaczęłam płakać.
*Lucy*
Obudziłam się w pomieszczeniu ze sceną, jak na zawołanie przywitała mnie mocnym przytulasem Domi. Popatrzyłam na nią z uśmiechem, a ona miała smutną minę co się stało jak byłam nie przytomna. Pokazała palcem na scenę, Katie płakała a Freddy się z niej bezczelnie śmiał. Od razu wstałam nikt nie będzie tak traktował nikogo z moich przyjaciół. Podeszłam do niego.

-Czego? Nie widzisz że zajęty jestem?
Strzeliłam mu z liścia, zrobił zdziwioną minę.

-Nikt nie ma prawa tak traktować moich przyjaciół!!-wydarłam się, kontem oka zauważyłam że Domi pociesza Katie-Masz się więcej do niej nie zbliżać jasne!?
-Bo co mi zrobisz?-powiedział rozbawiony
Złapałam go za rękę i rzuciłam nim o ścianę, podeszłam do niego-Żeby mi się to więcej nie powtórzyło kpw?

sobota, 15 sierpnia 2015

Rozdział 2. Macanki.

Lucy jakby nigdy nic wlazła na scenę, stanęła przed Toy Bonnie'm i wyciągnęła palec wskazujący w stronę jego brzucha. Jej ręka z wyciągniętym palcem coraz bardziej zbliżała się do jego brzucha i tak z palca zrobiła się cała ręka.
-Wo ho ho! Trochę się tu zmieniło-powiedziała przesuwając doń na jego klatkę piersiową
Spojrzałam kontem oka na Sebcia, chyba się mu to nie spodobało. Zaśmiałam się cicho, po czym przeniosłam swój wzrok na Domi stroiła dziwne miny do Toy Chicki, śmiejąc się przy tym. Przeszliśmy do pokoju z drugą sceną, Lucy znowu wlazła na scenę tylko tym razem przytuliła Bonnie'go, Seba wyglądał jakby miał zaraz pobić się z królikiem. Domi zaśmiała się i szturchnęła go łokciem.
-Wiem że jesteś o nią zazdrosny, ale tego tak nie okazuj!-powiedziała z wielkim uśmiechem
-Co........?Że niby ja!? Zazdrosny.....?!-mówił patrząc się na Lucy
Zaśmiałam się z Alanem z jego reakcji, po czym spojrzałam się na animatrony.
-Al ON znowu się na mnie dziwnie patrzy
-Nie przesadzaj, pewnie ci się zdaje
-Na pewno...-mruknęłam niezadowolona
-Dobra czas na prezenty!-powiedział Sebuś
Wszyscy poza mną i Alanem wyciągnęli zapakowane prezenty. Jako pierwsza dała prezent Domi, dała Lucy nowego laptopa. Po tym podeszliśmy my-Twój prezent czeka na ciebie w domu-powiedzieliśmy razem po czym ją przytuliłam, następny był Seba, Alan i Smutas dawno już wyszli a ja schowałam się za rogiem. Dał Lucy naszyjnik w kształcie serduszka, w podziękowaniu Lucy pocałowała go w polik. W momencie gdzie byli w siebie wpatrzeni, szybko i po cichu przemknęłam się za plecy Sebastiana i popchnęłam go na Lucy. Przez to się cmoknęli w usta, a ja spieprzyłam do Pirate Cove.
*Perspektywa Lucy*
Gdy byliśmy jeszcze oszołomieni pocałunkiem, spaliliśmy po buraku.Zdziwiłam się bardzo jak Sebastian podszedł bliżej i powiedział mi na ucho-Kocham cię-w tym momencie wryło mnie w podłogę spojrzałam mu w oczy po czym odszeptałam- Też cię Kocham. Po chwili Sebastian mnie pocałował, przytuliłam go po tym. I postanowiliśmy wrócić do reszty. Gdy ich znaleźliśmy nie było z nimi Katie. Zaczęliśmy jej szukać.
*W tym samym czasie Dake*
Gdy weszli do pizzerii, poszedłem za nimi. Błądziłem chwilę po korytarzach, szukałem reszty, szedłem w stronę scen gdy po chwili ktoś przemknął, w odległości ok. 2 metry, zdążyłem zauważyć jedynie Turkusowe włosy przewiewające mi przed twarzą. To musiała być Astro, pobiegła do Pirate Cove, wychyliłem się z za rogu którego przybiegła. Lucy całowała się z Sebą. Kto by to widział! Nigdy bym nie pomyślał że oni będą razem!
*Perspektywa Katie*
W Pirate Cove, usiadłam w siadzie skrzyżnym na deskach. Odetchnęłam z ulgą by po chwili usłyszeć JEGO śmiech, zrobiłam wielkie przestraszone oczy, odwróciłam wzrok widzę JEGO świecące oczy. Wyleciałam z krzykiem z Zakątka Piratów, przebiegłam przez pokój ze sceną, nikogo na niej nie było, popatrzyłam przez chwilę na ścianę widziałam swój cień, a obok swojego cienia widziałam JEGO cień. Ze strachu zaczęłam ryczeć, zaczęłam uciekać korytarzem tym ze snu, do tego nie mogło się obejść bez jego śmiechu. Ślepy zaułek....koszmar staje się jawą, odwróciłam się stał za mną. Cofnęłam się do ściany, zjechałam w duł, teraz siedziałam z nogami podciągniętymi pod brodę. Ryczałam, pierwszy raz tak się bałam.
*Perspektywa Dake*
Usłyszałem krzyk, to był krzyk Katie, pobiegłem w miejsce skąd dochodził donośny płacz. Pierwszy raz widziałem ją w takim stanie, podszedłem do niej i ukucnąłem przy niej.
*Per.Katie*
Ryczałam, ryczałam i ryczałam nie mogłam się opanować.
-Śmieszka? Co się stało?-usłyszałam głos Dake'a popatrzyłam na niego, rzuciłam się mu na szyję teraz potrzebowałam kogoś bliskości
Przytulił mnie może i go nie lubię, ale on jest lepszy niż bycie samą.
*Per. Domi*
Szukaliśmy chyba wszędzie, nigdzie jej nie było. Po chwili usłyszeliśmy jej krzyk pobiegliśmy za rozpaczliwym krzykiem. Dobiegliśmy do miejsca w którym się znajdowała. Ale co nas zaskoczyło, nie była sama tylko z tym Złośliwcem i......go przytulała?!WTF!? Alan od razu ruszył do Astro.
*Per. Katie*
Nie wiem ile go tak tuliłam, ale nie wiem dlaczego czułam się przy nim bezpiecznie. Po chwili Duk odsunął się ode mnie nie wiem czemu, po chwili Al zaatakował mnie mocnym uściskiem.
-Młoda co się stało!? Czemu płaczesz?!-powiedział przestraszonym tonem oraz odkleił się ode mnie, byłam już spokojna by w miarę mu odpowiedzieć
Zaczęłam im opowiadać co się stało gdy się rozdzieliliśmy. Ale ominęłam fragment o pocałunku, Lucy by mnie zabiła. XD.
-Czekaj.....-zaśmiałam się cicho bo wyobraziłam sobie nad jego głową Loading....-Żadnego z animatroników nie było na scenie!?
Wszyscy zrobiliśmy duże oczy, no bo przecież animatroniki nie mogły same z siebie się ruszać? Co nie?!
-Musimy się rozdzielić-stwierdziła Lucy
-Dobra więc tak, ja idę z Młodą, Lucy ty pójdziesz z Domi, Seba a ty pójdziesz z Dake'm
-Co?! Czemu niby ja mam z wami współpracować?!-krzyknął Dake
-A chcesz skończyć na Oiomie?-zagroziła Domi
-Dobra....dobra...nie spinaj się tak bo ci gumka od gaci puści....

niedziela, 9 sierpnia 2015

Rozdział 1+Prolog. Witamy w Koszmarze.

   Biegnę przez ciemny korytarz, wciąż słyszę jego śmiech, korytarz kończy się ślepą uliczką. Odwracam się ON stoi tuż za mną z tymi pustymi oczami, próbuję się cofnąć ale za mną jest już ściana, ON się zbliża. Właśnie wyjmuje nóż z marynarki, po chwili nóż był już wbity w mój brzuch. Po chwili wyciągnął nóż z mojego brzucha i poderżnął mi gardło. Zaczęłam dławić się krwią i swoimi łzami. Obudziłam się z krzykiem, oddech miałam nierówny, po chwili wyskoczyłam czym prędzej z łóżka i pobiegłam do pokoju brata. Wleciałam jak poparzona do jego pokoju, mój brat nawet nie drgnął nadal spał jak zabity. Zdenerwowanym krokiem podeszłam do jego łóżka i usiadłam na nim okrakiem, po czym walnęłam mu z całej siły z liścia. Przeniósł się jak poparzony do pozycji siedzącej, oczywiście masując miejsce gdzie dostał w papę.
-Poje*ało Cię!?-krzyknął
-Nie, nie poje*ało mnie!-odkrzyknęłam w moich oczach można było dostrzec strach
-Co się stało?-spytał już łagodniejszym tonem
-O-ON p-powrócił-wyjąkałam
-To przecież nie możliwe-mruknął
-A jednak
-To zwiastuje coś niedobrego
Zeszłam z brata i usiadłam na brzegu łóżka, schowałam twarz w dłoniach. Poczułam jak Alan schodzi z wyra. Słyszałam jego kroki po chwili poczułam że ktoś mnie przytula to był Al. Wtuliłam się w niego, ten po chwili się ode mnie odkleił, spojrzałam na  niego zdziwiona. Podszedł do szafki i wyjął...pluszowego Foxy'ego. Patrzyłam na niego zdezorientowana, a ten ukucnął przy mnie i podał mi pluszaka. Przytuliłam go i brata, po czym mama zawołała nas na śniadanie.
*W tym samym czasie Lucy*
Obudziłam się jak co dzień, pierwsze co wzięłam do mojej ręki to telefon, po czym zaczęłam sprawdzać wiadomości. Okazało się że Domi do mnie napisała. Pytała się czy nie pójdę z nią do starej pizzerii. Niepewnie się zgodziłam, zgodziłam tylko dlatego że będę mogła zobaczyć moich ulubieńców. Wstałam i ogarnęłam się i...znów to samo! Nie mam się w co ubrać! Mimo tego że mam całą szafę ubrań, westchnęłam cicho i po ok 15 minutach wreszcie się ubrałam. Zeszłam na  dół na śniadanie, i nie obeszło się bez męczenia Adama. Po zjedzeniu śniadania pomaszerowałam do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko wzięłam laptopa na kolana, odpaliłam go i weszłam na Skype'a.
*W tym samym czasie u Domi*
Obudziłam się spadając z łóżka, podniosłam się i znów walnęłam się na wyro. Wzięłam telefon do ręki i napisałam esy do ekipy. Czy poszliby ze mną do naszego niegdyś ulubionego miejsca spotkań, gdy byliśmy mali. Zeszłam do kuchni by zrobić sobie płatki i kakałko. Po spożyciu śniadania, usiadłam do kompa i weszłam standardowo na Skype'a.
*W tym samym czasie Seba*
Wstałem dziś ok.6 ogarnąłem się zjadłem śniadanie, poszedłem pobiegać, ok.09:30 dostałem esemesa od Smutasa. Zgodziłem się zwłaszcza z tego powodu ponieważ muszę przygotować prezent dla Lucy, bo ma dziś urodziny. Wszedłem na Skype'a.
*Perspektywa Katie*
Włączyłam kompa i wlazłam na naszą konferencje, wszyscy już byli zaczęliśmy rozmowę. Tak naprawdę rozmawialiśmy o wszystkim i niczym. W końcu postanowiliśmy się spotkać o 12:30 przed pizzerią. Po chwili od skończenia rozmowy, Alan wbił mi do pokoju.
-To o której mam się zbierać?
-A kto powiedział że idziesz z nami?
-Ja! A po za tym ja jestem pełnoletni
-No dobra o 12:15 masz być gotowy
Wszyscy wyszliśmy w tym samym czasie.
*Perspektywa Dake'a*
Byłem na spacerze w parku i zobaczyłem Lucy idącą w stronę starej pizzerii. Poszedłem za nią, jeśli się nie mylę ma dziś urodziny. Gdy Lucy dołączyła do ekipy schowałem się za drzewem, zastanawiam się co oni będą tam robić. 
*Perspektywa Katie*
Wszyscy już byli, jedyne co nas zastanawiało to jak my tam wleziemy. W pewnym momencie naszej dyskusji drzwi same z siebie się otworzyły. Nikt tego nie zauważył poza mną. 
-Ej.....ludzie te drzwi....jakby same się otworzyły
Wszyscy skierowali swój wzrok na mnie i drzwi. Przeszłam przez próg pizzerii
-Katie, stój!-krzyknęła Lucy
-Katie, nie!-krzyknęła Domi
-Katie!-krzyknęli wszyscy
A ja byłam jak w transie, rozglądałam się po wszystkich pomieszczeniach aż w końcu doszłam do sceny. Reszta do mnie dobiegła, gdy tylko Lucy zobaczyła Toy Bonnie'go oniemiała z radości.