Biegnę przez ciemny korytarz, wciąż słyszę jego śmiech, korytarz kończy się ślepą uliczką. Odwracam się ON stoi tuż za mną z tymi pustymi oczami, próbuję się cofnąć ale za mną jest już ściana, ON się zbliża. Właśnie wyjmuje nóż z marynarki, po chwili nóż był już wbity w mój brzuch. Po chwili wyciągnął nóż z mojego brzucha i poderżnął mi gardło. Zaczęłam dławić się krwią i swoimi łzami. Obudziłam się z krzykiem, oddech miałam nierówny, po chwili wyskoczyłam czym prędzej z łóżka i pobiegłam do pokoju brata. Wleciałam jak poparzona do jego pokoju, mój brat nawet nie drgnął nadal spał jak zabity. Zdenerwowanym krokiem podeszłam do jego łóżka i usiadłam na nim okrakiem, po czym walnęłam mu z całej siły z liścia. Przeniósł się jak poparzony do pozycji siedzącej, oczywiście masując miejsce gdzie dostał w papę.
-Poje*ało Cię!?-krzyknął
-Nie, nie poje*ało mnie!-odkrzyknęłam w moich oczach można było dostrzec strach
-Co się stało?-spytał już łagodniejszym tonem
-O-ON p-powrócił-wyjąkałam
-To przecież nie możliwe-mruknął
-A jednak
-To zwiastuje coś niedobrego
Zeszłam z brata i usiadłam na brzegu łóżka, schowałam twarz w dłoniach. Poczułam jak Alan schodzi z wyra. Słyszałam jego kroki po chwili poczułam że ktoś mnie przytula to był Al. Wtuliłam się w niego, ten po chwili się ode mnie odkleił, spojrzałam na niego zdziwiona. Podszedł do szafki i wyjął...pluszowego Foxy'ego. Patrzyłam na niego zdezorientowana, a ten ukucnął przy mnie i podał mi pluszaka. Przytuliłam go i brata, po czym mama zawołała nas na śniadanie.
*W tym samym czasie Lucy*
Obudziłam się jak co dzień, pierwsze co wzięłam do mojej ręki to telefon, po czym zaczęłam sprawdzać wiadomości. Okazało się że Domi do mnie napisała. Pytała się czy nie pójdę z nią do starej pizzerii. Niepewnie się zgodziłam, zgodziłam tylko dlatego że będę mogła zobaczyć moich ulubieńców. Wstałam i ogarnęłam się i...znów to samo! Nie mam się w co ubrać! Mimo tego że mam całą szafę ubrań, westchnęłam cicho i po ok 15 minutach wreszcie się ubrałam. Zeszłam na dół na śniadanie, i nie obeszło się bez męczenia Adama. Po zjedzeniu śniadania pomaszerowałam do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko wzięłam laptopa na kolana, odpaliłam go i weszłam na Skype'a.
*W tym samym czasie u Domi*
Obudziłam się spadając z łóżka, podniosłam się i znów walnęłam się na wyro. Wzięłam telefon do ręki i napisałam esy do ekipy. Czy poszliby ze mną do naszego niegdyś ulubionego miejsca spotkań, gdy byliśmy mali. Zeszłam do kuchni by zrobić sobie płatki i kakałko. Po spożyciu śniadania, usiadłam do kompa i weszłam standardowo na Skype'a.
*W tym samym czasie Seba*
Wstałem dziś ok.6 ogarnąłem się zjadłem śniadanie, poszedłem pobiegać, ok.09:30 dostałem esemesa od Smutasa. Zgodziłem się zwłaszcza z tego powodu ponieważ muszę przygotować prezent dla Lucy, bo ma dziś urodziny. Wszedłem na Skype'a.
*Perspektywa Katie*
Włączyłam kompa i wlazłam na naszą konferencje, wszyscy już byli zaczęliśmy rozmowę. Tak naprawdę rozmawialiśmy o wszystkim i niczym. W końcu postanowiliśmy się spotkać o 12:30 przed pizzerią. Po chwili od skończenia rozmowy, Alan wbił mi do pokoju.
-To o której mam się zbierać?
-A kto powiedział że idziesz z nami?
-Ja! A po za tym ja jestem pełnoletni
-No dobra o 12:15 masz być gotowy
Wszyscy wyszliśmy w tym samym czasie.
*Perspektywa Dake'a*
Byłem na spacerze w parku i zobaczyłem Lucy idącą w stronę starej pizzerii. Poszedłem za nią, jeśli się nie mylę ma dziś urodziny. Gdy Lucy dołączyła do ekipy schowałem się za drzewem, zastanawiam się co oni będą tam robić.
*Perspektywa Katie*
Wszyscy już byli, jedyne co nas zastanawiało to jak my tam wleziemy. W pewnym momencie naszej dyskusji drzwi same z siebie się otworzyły. Nikt tego nie zauważył poza mną.
-Ej.....ludzie te drzwi....jakby same się otworzyły
Wszyscy skierowali swój wzrok na mnie i drzwi. Przeszłam przez próg pizzerii
-Katie, stój!-krzyknęła Lucy
-Katie, nie!-krzyknęła Domi
-Katie!-krzyknęli wszyscy
A ja byłam jak w transie, rozglądałam się po wszystkich pomieszczeniach aż w końcu doszłam do sceny. Reszta do mnie dobiegła, gdy tylko Lucy zobaczyła Toy Bonnie'go oniemiała z radości.
Fajnie się ta historia zapowiada, tylko, że jest mały problem. Za dużo razy jest zmieniana perspektywa i się można pogubić. Radziłabym Ci nie więcej, niż 3 perspektywy i tyle.
OdpowiedzUsuń~Kokos
Spokojnie w następnych rozdziałach nie będzie tak pogatwane
UsuńTen ktos kto ci noz wbil w brzuch to vincent?
OdpowiedzUsuńNope
Usuń