*Lucy*
W odpowiedzi dostałam tylko jego śmiech, zmierzyłam go wściekłym wzrokiem, odeszłam od niego i zaczęłam pocieszać razem z Domi, Katie.
-No już cii...wszystko będzie dobrze-powiedziałam i słabo się uśmiechnęłam
-Nic nie będzie dobrze! Powiedział że wepchną mnie do kostiumu!-powiedziała przez łzy
Jak mnie nikt nie powstrzyma to go rozpiżdżę na atomy! Rzuciłam Freddy'emu gniewne spojrzenie, po czym rozejrzałam się po wszystkich. Mój wzrok zatrzymał się na Goldym i Spring Trapem. Nieśli coś a raczej kogoś! To byli Sebuś i Dake! Po chwili znalazłam się przy Sebie i sprawdziłam czy nic mu nie jest.
*Katie*
Po chwili się uspokoiłam, odetchnęłam i wstałam. Szłam w kierunku wyjścia, byłam całkiem wyluzowana. Alan nazywa to ,,stanem zawieszenia". Szłam przed siebie, gdy miałam uż wychodzić Spring Trap stanął przede mną.
-A ty gdzie się wybierasz? -spojrzałam na niego pustym wzrokiem
-Nie twój zasrany interes-warknęłam
-A właśnie że mój-schylił się.
Rozejrzałam się, każdy był czymś zajęty. Spojrzałam znów na niego, wyciągnęłam nóż tak by nie zauważył. Zamachnęłam się, ktoś złapał mnie za rękę w której trzymałam nóż. Po tym złapał mnie za drugą, zaczęłam się szarpać.
-Puść mnie!!! Puść!!-krzyczałam
-Katie ogar!!-krzyknął Alan
Przestałam się szarpać, oddychałam ciężko. Nie cierpię gdy ktoś mnie denerwuje w trakcie ,,stanie zawieszenia", nie cierpię!! Po tym jest mi trudno się ogarnąć. Oddychałam już dość spokojnie, Alan mnie puścił.
Schowałam nóż, podeszłam do Alana.
-Mogę się przebiec?-szepnęłam do ucha brata
-Jasne, tylko zaraz wracaj
-Dzięki
Od razu ruszyłam, za sobą usłyszałam krzyki Fredzia-Foxy! Łap ją! Nie może nam uciec!!!Odwróciłam się i zobaczyłam że Lisiasty biegnie za mną. Czyli berek? Mi pasuje, przyspieszyłam. Foxy był tuż za mną, zgubiłam go po chwili. Schowałam się w pokoju Marionetki, odetchnęłam z ulgą. Pudełko Pupett'a się otworzyło, a sam on wstał i wyciągnął jakieś sznurki. Nitki zaczęły oplatać mi ręce i nogi, po chwili nie mogłam się ruszyć. Sznurki oplotły mi szyję, zaczęłam się dusić. Miałam mroczki przed oczami, upadłam na podłogę. Lecz Marionetka podniosła mnie swoimi sznurkami. Zaczęłam kaszleć, spojrzałam na Pupetta pustym wzrokiem. Puścił mnie, padłam bezwładnie na podłogę. Pupett podszedł do mnie i wziął mnie na ręce, zaczął iść w kierunku składnika z częściami. Przestraszyłam się, próbowałam się wyrwać. Ale skubaniec był silniejszy, wyjęłam nóż i wbiłam mu go w ramię. Póścił mnie a ja zaczęłam wiać, jeszcze tylko kawałek.... Wbiegłam do pomieszczenia, od razu przytulił się do Alana który rozmawiał z Freddym. Po chwili poczułam jak coś owija mi się wokół kostek. Spojrzałam w dół...... sznurki....
-No bez jaj! - powiedziałam zrezygnowana
W odpowiedzi dostałam tylko jego śmiech, zmierzyłam go wściekłym wzrokiem, odeszłam od niego i zaczęłam pocieszać razem z Domi, Katie.
-No już cii...wszystko będzie dobrze-powiedziałam i słabo się uśmiechnęłam
-Nic nie będzie dobrze! Powiedział że wepchną mnie do kostiumu!-powiedziała przez łzy
Jak mnie nikt nie powstrzyma to go rozpiżdżę na atomy! Rzuciłam Freddy'emu gniewne spojrzenie, po czym rozejrzałam się po wszystkich. Mój wzrok zatrzymał się na Goldym i Spring Trapem. Nieśli coś a raczej kogoś! To byli Sebuś i Dake! Po chwili znalazłam się przy Sebie i sprawdziłam czy nic mu nie jest.
*Katie*
Po chwili się uspokoiłam, odetchnęłam i wstałam. Szłam w kierunku wyjścia, byłam całkiem wyluzowana. Alan nazywa to ,,stanem zawieszenia". Szłam przed siebie, gdy miałam uż wychodzić Spring Trap stanął przede mną.
-A ty gdzie się wybierasz? -spojrzałam na niego pustym wzrokiem
-Nie twój zasrany interes-warknęłam
-A właśnie że mój-schylił się.
Rozejrzałam się, każdy był czymś zajęty. Spojrzałam znów na niego, wyciągnęłam nóż tak by nie zauważył. Zamachnęłam się, ktoś złapał mnie za rękę w której trzymałam nóż. Po tym złapał mnie za drugą, zaczęłam się szarpać.
-Puść mnie!!! Puść!!-krzyczałam
-Katie ogar!!-krzyknął Alan
Przestałam się szarpać, oddychałam ciężko. Nie cierpię gdy ktoś mnie denerwuje w trakcie ,,stanie zawieszenia", nie cierpię!! Po tym jest mi trudno się ogarnąć. Oddychałam już dość spokojnie, Alan mnie puścił.
Schowałam nóż, podeszłam do Alana.
-Mogę się przebiec?-szepnęłam do ucha brata
-Jasne, tylko zaraz wracaj
-Dzięki
Od razu ruszyłam, za sobą usłyszałam krzyki Fredzia-Foxy! Łap ją! Nie może nam uciec!!!Odwróciłam się i zobaczyłam że Lisiasty biegnie za mną. Czyli berek? Mi pasuje, przyspieszyłam. Foxy był tuż za mną, zgubiłam go po chwili. Schowałam się w pokoju Marionetki, odetchnęłam z ulgą. Pudełko Pupett'a się otworzyło, a sam on wstał i wyciągnął jakieś sznurki. Nitki zaczęły oplatać mi ręce i nogi, po chwili nie mogłam się ruszyć. Sznurki oplotły mi szyję, zaczęłam się dusić. Miałam mroczki przed oczami, upadłam na podłogę. Lecz Marionetka podniosła mnie swoimi sznurkami. Zaczęłam kaszleć, spojrzałam na Pupetta pustym wzrokiem. Puścił mnie, padłam bezwładnie na podłogę. Pupett podszedł do mnie i wziął mnie na ręce, zaczął iść w kierunku składnika z częściami. Przestraszyłam się, próbowałam się wyrwać. Ale skubaniec był silniejszy, wyjęłam nóż i wbiłam mu go w ramię. Póścił mnie a ja zaczęłam wiać, jeszcze tylko kawałek.... Wbiegłam do pomieszczenia, od razu przytulił się do Alana który rozmawiał z Freddym. Po chwili poczułam jak coś owija mi się wokół kostek. Spojrzałam w dół...... sznurki....
-No bez jaj! - powiedziałam zrezygnowana
yey!!
OdpowiedzUsuńsuper!!!
OdpowiedzUsuńPotwierdzam :)
UsuńPrzesliczne... naucz mnie tak!
OdpowiedzUsuń